Misja po Nowy Świat [sesja]

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Go down

Re: Misja po Nowy Świat [sesja]

Pisanie by Xelacient on Nie Mar 25, 2018 11:08 pm

Nadia nic nie wiedziała o "spaczeniu" Żegoty, toteż jej historia o "uzdrowieniu" nie zrobiła na niej najmniejszego wrażenia.

- Nie przejmuj się gadaniem Żegoty - rzekła kapłanka do wysokiego mężczyzny - Boginii pomaga jak może każdemu z nas. Gdyby nie Adeogloria to Żegota umarłaby na tej plaży... i ten jej Monomach nic by jej nie pomógł... - dodała półgębkiem - a jeśli jej pomogła to Tobie tym bardziej pomoże... na pewno nie staniesz się potworem - dodała uspokajająco na koniec, po czym zajęła się opatrywaniem męższczyzny. W tym celu oporządziła piec i kociołek. Następnie zagotowała w nim trochę czystej wody. Następnie zdjęła ją z ognia, przestudziła i za jej pomocą i jakiejś czystej szmaty obmyła ugryzienie Kona.

Wtedy też coś ją tknęło, i poprosiła o srebrny miecz. Jego również wyczyściła za pomocą ciepłej wody, po to by jego płazem kilka razy przetrzeć ranę mężczyzny. Zrobiła to z dwóch powodów, wedle jej wiedzy srebro w jakiś sposób chroniło przed chorobami (i dlatego robiło się z niego sztućce), po drugie, jeśli srebro tak bardzo niszczyło wilkołaki to domniemaną "wilkołacką chorobę" też powinno zwalczyć. Dopiero po tym owinęła mu ranę bandażem.

Następnie poprosiła mężczyznę, by udał się na spoczynek. Argumentowała to tym, że musi odzyskać siły po walce, zaś ona mogła przy "jego łóżku poprosić Boginię o wsparcie."

Gdy wojownik wykonał jej prośbę i się położył to kapłanka uklękła przy jego łóżku. Przez chwilę patrzyła się na oblicze towarzysza, który błyskawicznie zasnął. Było brudne i potargane, ale i tak patrzenie na nie dodała kapłance otuchy. Wspólne przeżycia ich zbliżyły, bardziej niż Róża mogła przewidywać. Nawet jeśli afekt był jednostronny to i tak się uczepiła z całych sił.

"Bogini Adeoglorio" - zaczęła się modlić w myślach gdy strach i gniew w końcu ją opuściły - jesteś Panią Miłości, dlatego dobrze wiesz co zaczęłam czuć do tego mężczyzny, każdego dnia staram się go tak prowadzić, by kroczył twoimi ścieżkami... a on mnie słucha i stał mi się realnym wsparciem. Dziękuje, za ochronę, którą dałaś nam w walce, ale... jeśli grozi mu stanie się jednym z tych potworów to ochroń go przed tym. Ze względu na jego wiarę, ze względu na Lawendę, która potrzebuje jego ochrony...i ze względu na mnie, twojej kapłanki. Jeśli nie ciało to ochroń chociaż jego umysł. Jeśli będzie potrzebna jakaś konkretna ofiara to ją ochoczo spełnię" - pomyślała na koniec, po czym obtarła sobie łzy, które zaczęły jej mimowolnie lecieć.
avatar
Xelacient

Liczba postów : 43
Join date : 25/11/2017

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Misja po Nowy Świat [sesja]

Pisanie by Faust on Pon Mar 26, 2018 7:05 am

Gdy Róża przyłożyła miecz do rany, Kon wrzasnął przeraźliwie i odskoczył. Na odchodne sprzedał piąchę kapłance w twarz.

Lekki siniak w głowę dla Róży +15% kar

Kon przetoczył się po ziemi i stanął trzymając się za ranę. Warczał. Po chwili przestał, zamrugał, podniósł się i będąc kompletnie zagubiony powiedział:

- CO się ze mną dzieje?

Rana Kona wyglądała teraz jak przypalona klasztornym żelazkiem do prasowania.

***

@Xel

Nadia „Róża” Pendebit otrzymała widzenie. Jej Bogini powiedziała, że może oczyścić ciało Kona w zamian za poświęcenie części sił witalnych kapłanki.

Możesz oczyścić Kona jeśli poświęcisz NA STAŁE 1 pkt atrybutu Zręczności, albo Budowy, albo Percepcji.

@ Szysz

Żegota otrzymała widzenie. Jej Bóg powiedziała, że może oczyścić ciało Kona w zamian za poświęcenie części sił witalnych kapłanki.

Możesz oczyścić Kona jeśli poświęcisz NA STAŁE 2 pkt atrybutu Zręczności, albo Budowy, albo Percepcji, albo jakiejkolwiek kombinacji.

Dodatkowo ten czyn będzie wystarczający, by odkupić GRZECH
avatar
Faust

Liczba postów : 100
Join date : 17/05/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Misja po Nowy Świat [sesja]

Pisanie by Szyszak on Pon Mar 26, 2018 2:01 pm

Słowa Róży przeszyły Żegotę jak włócznia. Po raz pierwszy od kiedy się spotkali, zrzuciła maskę silnej, złej i morderczej kobiety.
- To... to zabolało, Nadio... - powiedziała cicho przykładając dłoń do piersi - Podzieliłam się swoim doświadczeniem by dać Konowi nadzieję i szansę na przeżycie spaczenia, by utrzymać nas wszystkich razem dalej przy życiu... a Ty zamiast tego drwisz z mojej przeszłości, i mojego Boga... ja też mam uczucia, wiesz?
Było jej zwyczajnie przykro.



Po akcji ze srebrem Żegota zerwała się na równe nogi.
- Kurwa, to postępuje szybciej niż bym przypuszczała! Nie ma czasu na jebanie się z opatrywaniem rany! Nie chcę żeby znowu wszyscy dookoła mnie ginęli! Nie chcę żeby to się ciągle powtarzało! - rzuciła się do Kona, odpychając Różę. Kapłance brakowało zdecydowania, brakowało jej decyzyjności. To mogła teraz zrobić tylko Żegota, wiedziała że może to zrobić; czuła obecność Monomacha i jego opiekuńczą dłoń. Albo oczyści Kona teraz, albo już nigdy; później będzie za późno.

Poczuła jak przepływa przez nią moc, jak przepełnia ją wiara; jej dłonie zaczęły lśnić lekkim blaskiem, wiedziała że jej dłonie stają się narzędziami Monomacha; stają się Jego dłońmi.
Złapała go za serce i za gardło, ścisnęła, zaczęła siłować się z wilkołakiem tkwiącym w Konie. Ten zaskowyczał, zaskomlał, uderzył ją raz, drugi. Zbliżyła dystans, tak by nie mógł się przeciw niej zamachnąć, podcięła mu nogi, ten padł, dalej trzymany w jej śmiertelnym uścisku; dodatkowo teraz przygnieciony kolanem. Przeszedł do defensywy, zaczęło mu brakować sił, blask Monomacha zaczął wypełniać jego tętnice. W desperackim akcie, wilkołak gnany z ciała Kona złapał za dłoń ściskającą jego gardło, próbował się wyswobodzić, lecz nic mu to nie dało; był słabszy. Słabszy od Monomacha.
Ona sama czuła jak ulatuje z niej życie, jak poświęca je, by uratować Kona, dać mu siłę zwalczyć spaczenie i pozbyć się go.

Trwało to może kilka sekund, zaraz było po wszystkim. Wilkołak już nie skomlał. Zdechł. Został usunięty. Kon był oczyszczony. Blask zniknął, Monomach skończył swoją pracę i opuścił dłonie Żegoty.
Puściła go, ten złapał się za gardło próbując znów złapać oddech. Żegota była blada, jej wzrok był błędny. Odwróciła się i zaczęła snuć się ku swojej komnacie.
- Ja... pójdę się przespać... nie czuję się za dobrze... muszę... odpocząć... - po czym zwymiotowała krótką, cienką strużką krwi. Złapała się tylko za brzuch i położyła obok własnych krwistych wymiocin, całkowicie pozbawiona sił.

//-2 zręczności.
//-GRZECH.
avatar
Szyszak

Liczba postów : 107
Join date : 06/04/2014

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Misja po Nowy Świat [sesja]

Pisanie by Faust on Sro Mar 28, 2018 9:19 pm

Kon był przerażony. Jak przeciętnej budowy kobieta mogła go tak obezwładnić? To pewnie jest moc jej Boga. Nie ma innego wytłumaczenia. Z początku chciał się bronić, leczy gdy został złapany za gardło, to nagle opadł z sił. Jednak jego ciało walczyło. Bestia wewnątrz niego próbowała walczyć, lecz nie miała siły. Była przytłoczona. Moc wypełniała ciało mężczyzny, a nieznane instynkty wilkołaka opuszczały jego umysł. Jego umysł oczyszczał się jak powietrze z mgły.

Po chwili zamrugał oczami i usiadł. Czuł się dobrze. Lepiej nawet. Zniknęło zmęczenie, zniknęły rany. Czuł się jak po naprawdę dobrym śnie. Poczuł na sobie ogromną moc Boga Żegoty. Może coś jest w tym całym boskim biznesie...

Kon stał się wyznawcą Monomacha.
Monomach przychylniej spojrzał na Żegotę.
Monomach uczynił Żegotę swoją kapłanką (zaktualizowano KP).
Adeogloria jest niezadowolona ze swojej kapłanki Nadi „Róży” Pendebit.
Zaktualizowano poszczególne Wiary na KP


Pył po walce opadł. Można było wrócić do poszczególnych zadań mających na celu przeżycie.

@Miriam
Półorczyca znała wilców jak zły szezlong. Taka grupa to tylko zwiad. Może grupa łowiecka. Teraz, kiedy rozbitkowie nie okazali się zwykła baraniną do posiekania i pożarcia, następny atak zostanie przeprowadzony przez wojów. Półśrodki nie zadziałają na prawdziwych wilkołaków doświadczonych w walce.

@Żegota
Żegota miała majaki. Halucynacje. Przypomniała sobie czasy za jej służby strażniczej. Te wilcy zachowywały się jak czujki. Jak banda wysłana na przeszpiegi. Nic wielkiego, sprawdzić siłę wrogiego gangu. Teraz, kiedy wiedzą, że rozbitkowie są niebezpieczni, to przyjdą znowu. W liczniejszej silniejszej grupie. Nie pokonają wilkołaków. Nie pokonają ich w aktualnej stanie. Musza coś wymyślić, albo się wynosić.

@Nadia
Nadia czuła mentalny ból. Jej bogini byłą niezadowolona. Kon został przeciągnięty na wiarę pogańską. Jej religia nadal byłą potężniejsza, a jej bogini również posiadała więcej mocy. Jednak Żegota nie wymyśliła sobie boga. Jej szamanizm działał. To było niepokojące i jest to również niepotrzebne. Jest za mało wyznawców by dwie religie mogły współistnieć w jednym miejscu. Trzeba coś zaradzić na to.

avatar
Faust

Liczba postów : 100
Join date : 17/05/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Misja po Nowy Świat [sesja]

Pisanie by Xelacient on Sro Kwi 18, 2018 6:49 pm

Nadia klęczała oszołomiona, po części przez cios, po części przez to, że Żegota po raz pierwszy okazała przy niej jakieś ludzkie emocje, a także przez pokaz uzdrowicielskich mocy jej boga. Jednak pozytywne wrażenie szybko prysło gdy wojowniczka zwymiotowała krwią.

- Monomach, niby taki potężny, a zawsze wymaga ofiary z krwi - westchnęła wskazując na kałużę w której leżała Żegota - jakby mało miał jej w Starym Świecie - dodała wstając. Monomach może był potężnym bogiem w Starym Świecie, ale jego dominacja wcale nie poprawiała tamtejszej sytuacji. W końcu nie bez powodu zaryzykowali wyprawę do Nowego Świata, zaś słowa Nadii miały przypomnieć o tym Konowi. Dla samej kapłanki ów bóg był tak odpychający i przeżarty pychą, że niegodny szacunku.

Co prawda "odwrócenie się" Kona było bolesne, to niemniej Róża była zbyt mądra i dojrzała, by drobne niesnaski przysłoniły jej dobro grupy. Jeden mały błąd kosztował, życie Farena... to już było za dużo... nie stać ich było na kolejne. Zresztą to był facet, jak to faceci skaczący z kwiatka na kwiatek. Nie miała czemu się dziwić.

W końcu ruszyła do pracy, z trudem, bo ciężar niezadowolenia Boginii ją przygniatał, co prawda Róża odczuwała go bardziej jako żal Boginii, co tylko potęgowało jej mękę, ale przyjęła to brzemię z pokorą. Najpierw obmyła Żegotę i zaniosła ją do łóżka, później upewniła się, że z raną Joina wszystko jest w porządku, a następnie poświęciła chwilę na pocieszenie Lawendy. Kon wydawał sie być zdrowy to milcząco go ignorowała.

Dopiero po tym wszystkim kapłanka podeszła do półorczycy i ciężko obok niej usiadła.

- Dziękuje Ci Miriam za wsparcie... i muszę Ci przyznać rację, wilkołaki nas szybko znalazły, na szczęście ja również miałam rację - dodała ze słabym uśmiechem - Boginii nam dopomogła. Jednak te bestie wrócą, prawda? - bardziej stwierdziła niż zapytała - widziałam ślady ich obozowiska, jest ich więcej... znaczniej więcej - dodała z westchnięciem - będziemy musieli opuścić to miejsce i ruszyć w nieznane, czy będziesz chciała nas poprowadzić?
avatar
Xelacient

Liczba postów : 43
Join date : 25/11/2017

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Misja po Nowy Świat [sesja]

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach