Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Go down

Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Pisanie by Faust on Pią Lut 02, 2018 1:04 pm

Slannowie kontrolują większość znanego świata podziemnego. Dzięki swoim zdolnościom wróżbiarskim i magicznym uzyskali przewagę podczas kataklizmu. Dzięki wysokiej specjalizacji gatunkowej i szowinizmowi gatunkowy zdominowali pozostałe gatunki po kataklizmie. Generalnie pozostałe osobniki mają względną autonomie (np. krasnoludy mają swoją Rade Bojarów oraz Kontrolerów), ale ostatecznie podlegają Slannom i ich Planu.

Życie pod ziemią jest ciężkie, ale przede wszystkim ciasne. Dlatego teraz, gdy natura i pogoda na zewnątrz względnie się ustabilizowała, zostają wysłane pierwsze ekipy odkrywców i pionierów, które wyrwą nowe ziemie dla Slannów. Wszyscy, którzy nie są łatwi w kontroli (czyli obdarzeni Darem) zostaną wysłani w małych grupkach do różnych lokacji, gdzie znajdują się wyjścia na powierzchnię. Zostali oni oderwali od starego życia bez możliwości powrotu, a przynajmniej na ten moment nie jest on przewidziany. Ich zadaniem będzie samodzielnie założyć przyczółek i otworzyć drogę do kolonizacji nowych terenów.

***

Malagor Wielorogi, Kadmun Ogniooki oraz Żak zostali wyrzuceni odprowadzeni na powierzchnię. Aktualnie znajdowali się w sporej jaskini oświetlonej pochodniami, które oni sami musieli tutaj przynieść i zapalić. Powiesili je na pordzewiałych hakach wbitych w ścianę, by mieć wolne ręce. Psy węszyły kręcąc się po okolicy i obsikując ściany. Po chwili do dusznego powietrza podziemni doszedł drażniący zapach uryny. Żak spisywał materiały, jakie zostały dostarczone przez Slannów dla nich, by ułatwić im pracę pioniera. On musiał to robić i sprawdzać, gdyż był niewolnikiem Malagora. Malagor nie mógł się sprzeciwić temu pod powierzchnią, gdyż niewolnictwo innych ras było oczywiste i niepodważalne. Co zrobi teraz, gdy są odcięci? A to już jego sprawa.

Żak po sprawdzeniu dokumentów i porównaniu z zawartością stwierdził, że tak jak się spodziewał, strażnicy którzy ich odprowadzali pobrali sobie "myto" z ich zapasów. Oprócz dwóch beczek z wodą (40l), worka z 40 kg rzepy i worka z 20 kg grzybów w zapasach znajdowało się: drewniany wózek dwuosiowy na materiały, kilof, łopata, szpadel, młotek, siekiera, 30 m liny konopnej, 2 arkusze po 5 metrów kwadratowych płótna wełnianego, rolka bandaży. 2 namioty dwuosobowe, 4 śpiwory, ociołek 20l, 4 menażki, i stalowe sztućce (4 zestawy).

Całą drużyna była odprowadzona mając zasłonięte oczy, więc nie znają drogi powrotnej. Za sobą zostawili rozbudowaną sieć jaskiń i grot, która jest trudna w nawigacji i wiecznie pokryta wilgocią, co utrudnia tropienie. No ale. Do szalonych świat należy. Przy dużej dawce szczęścia może uda się dostać z powrotem do podziemnych miast.

Przed sobą za to mają ciężkie, stalowe drzwi idealnie wpasowane w kamienną, naturalną ścianę. Wiedzą, że za nimi jest kolejna jaskinia zasypana kamieniami i ziemią, co jest ostatnią "pieczęcią" przed zewnętrznym światem.

Klucz do drzwi posiada Kadmun Ogniooki.


Ostatnio zmieniony przez Faust dnia Pią Mar 30, 2018 7:28 am, w całości zmieniany 3 razy
avatar
Faust

Liczba postów : 100
Join date : 17/05/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Pisanie by Wojtek on Pią Lut 02, 2018 5:49 pm

Malagor od razu "cmoknął" by przywołać przyjaciół do siebie, mając świadomość, że ta jaskinia bezsprzecznie należy do psów. Od razu odwrócił się i zaczął podchodzić do dziwnie wyglądającego krasnoluda.

- Witam cię przyjacielu. Jam jest Malagor Wielorogi... Mruknął. Nie mieliśmy jeszcze przyjemności. Podając rękę burknął na Żaka. Co tam mamy, młody?
avatar
Wojtek

Liczba postów : 39
Join date : 31/01/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Pisanie by Xelacient on Pią Lut 02, 2018 7:24 pm

- Witam... towarzyszu - mruknął górnik odwzajemniając gest - zwę się Kadmun Ogniooki, górnik i ojciec czwórki dzieci. - dodał na koniec, bardziej z przyzwyczajenia niż uprzejmości. Półkrasnolud nie był zbytnio rad z tego, że jego rozmówca był rogatym zwierzoludem, ale w sumie było to lepsze niż jakaś zabiedzona człeczyna. Przy nim, nawet jego syn już nie wydawał mu się taką pierdołą. No ale, cóż, pewne rzeczy zaczynamy doceniać gdy je stracimy.

- To co? - rzucił nie czekając na odpowiedź "młodego" - coś zjemy i bierzemy się za przekopywanie na Skorupę? - zapytał retorycznie - podobno w ruinach dawnych miast wciąż spoczywają nieprzebrane bogactwa - mruknął tonem wskazującym na to, że sam nie wierzy w te historie.
avatar
Xelacient

Liczba postów : 43
Join date : 25/11/2017

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Pisanie by Faust on Sob Lut 03, 2018 6:50 pm

Nagle od jednej ze skrzyń odskoczyło wieko. Wszyscy wzdrygnęli się z zaskoczenia. Żak aż opuścił pióro. Psy zaczęły ujadać zdenerwowane.

Ze skrzyni wyszła drobna dziewoja. Jej wygląd był dość niespotykany: srebrzyste włosy do bioder, skóra o stalowoszarym kolorze, srebrne tęczówki oka tak jasne, że prawie białe. Na jej twarzy widniał uśmiech tak sztuczny, jak uśmiech poborcy podatkowego. Ogólnie urodą nie grzeszyła. Zwykła dziewka na farmie miała więcej czaru.

Żak chwycił papier, który wypadł ze skrzyni, przeczytał go, a potem podał go zwierzoludziowi. Na papierze widniał tekst:

NOTKA napisał:Projekt:
Kobieta LEI
Test transportu i wytrzymałości w ciasnych warunkach.
Jeśli kobieta jest w optymalnym zdrowiu po dostarczeniu na powierzchnię, należy uwzględnić to w raporcie z powierzchni za 35 dni.
LEI jest autonomicznym pracownikiem odpowiadającym przed: Kadmun Ogniooki.

avatar
Faust

Liczba postów : 100
Join date : 17/05/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Pisanie by Szyszak on Nie Lut 04, 2018 11:45 am

Nie odpowiedział na burknięcie zwierzoludzia, będąc jeszcze zajętym spisywaniem. Rzucił mu tylko puste i zmęczone spojrzenie, nie przerywając pisania, i wrócił do swoich zajęć.
- Najpierw skupmy się na tym żeby w ogóle przeżyć - z nosem w kartce skomentował tekst krasnoluda.

Żak co prawda opuścił pióro, ale zachowywał się tak jakby nagłe pojawienie się stalowej dziewoi było czymś całkowicie normalnym co widział już setki razy. W zasadzie to wyglądał na znudzonego. Ziewnął tylko, i:
- Dobra, leć już do dziadka - wskazał kciukiem na Kadmuna za sobą - ten przyklejony uśmiech naprawdę rozprasza przy pracy - starał się w najbardziej dyplomatyczny możliwy sposób okazać swoje obrzydzenie z aparycji czegoś co zidentyfikował jako "golem". Jej projektant powinien zapierdalać na galerze. Sam. Do końca życia. W rytmie despacito.

- Przynajmniej golema przysłali do samoobrony. Najwyraźniej nasi genialni i najwspanialsi panowie i władcy obudzili się w ostatniej chwili i stwierdzili że może jednak dobrze by było dać potencjalnym pionierom szansę na nie-zostanie zeżartym przez pierwsze lepsze gówno ze Skorupy na jakie się nawiniemy - westchnął pod nosem - Przy okazji ten model przejdzie testy w terenie. Nigdy wcześniej podobnego nie widziałem - mruknął sam do siebie.

Coś jeszcze skrobnął, podliczył, ziewnął przeciągle, i odwrócił się do trójki towarzyszy.
- Drewniany wózek na materiały. Zapasy: dwie beczki po 40l wody pitnej, worek z 40 kg rzepy, worek z 20kg grzybów. Narzędzia: kilof, łopata, szpadel, młotek, siekiera. 30m liny, 2 arkusze po 5 metrów kwadratowych płótna (chyba ze śmieci wzięte), rolka bandaży. 2 namioty dwuosobowe, 4 śpiwory. Kociołek 20l, 4 menażki, i sztućce.
Ziewnął raz jeszcze.
- Nie uciągnę tego sam, za słaby jestem - zwrócił się do swojego przełożonego furoludzia - Zamienię się ciągnięciem wozu za przekopanie przejścia - spojrzał na dziadka (Kadmuna).
avatar
Szyszak

Liczba postów : 107
Join date : 06/04/2014

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Pisanie by Xelacient on Nie Lut 04, 2018 7:11 pm

- Nie wkurzaj mnie młody! - burknął brodacz - zanim ty się przekopiesz to wszyscy tutaj umrzemy z głodu! Lepiej wymyśl taki raport, żeby te jaszczurki zebździły się ze szczęścia! Nie masz siły w łapie to chociaż wysil łepetynę do pisma! Ja się zajmę resztą! - dodał na koniec, po czym spojrzał na dziewczynę.

- Masz na imię Lei Mała? - zapytał się absolutnie się nie przejmując tym, że "mała" jest od niego o głowę wyższa - i Młody ma rację, przestań się uśmiechać jak smark do połówki bimbru, bo to wszystkich wkurza! Tak dobrze Ci w tej skrzynce było, że się z tego powodu szczerzysz?
avatar
Xelacient

Liczba postów : 43
Join date : 25/11/2017

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Pisanie by Faust on Nie Lut 04, 2018 7:18 pm

Żak dokopał się do innych dokumentów.

Zgodnie z nimi SLannowie mają wysłać posłańca do ich aktualnej lokalizacji za 35 dni by odebrać raport dotyczący ich pionierskiej profesji. Niepowodzenie jest obciążone karą recyklu. Ucieczka jest obciążona karą recyklu. Brak raportu lub kontaktu jest obciążone karą recyklu.

Recykl = pobranie organów od żywego dawcy. Wszystkich organów. Do przeszczepów dla innych obywateli.
avatar
Faust

Liczba postów : 100
Join date : 17/05/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Pisanie by kastyl on Nie Lut 04, 2018 7:38 pm

Lei wyszła ze skrzyni i przeciągnęła się. Słychać było lekko metaliczny zgrzyt od długo nieruszanych stawów.
- Strasznie ciasno tam było. Jesteśmy już na powierzchni, czy jeszcze nie? -
Rozejrzała się dookoła i sama znalazła odpowiedź na swoje pytanie.
- Ech, czyli jeszcze kawałek przed nami. -

- Nie, nic nie zrobię z tym uśmiechem. Mam już tak na stałe. Jedna z wad mojego daru. To tak jakbyś obwiniał kogoś za to, że inaczej wygląda. Poza tym - zwróciła się w stronę Żaka - nie jestem jakiś tam "testowym modelem". Jak się urodziłam, wyglądałam jak normalne dzecko. - Wzruszyła ramionami.

- Tak, jestem Lei. Wysłannik klanu Quantum, mająca służyć wam pomocą, resztką starożytnej wiedzy oraz odnaleźć i zabezpieczyć jak największą ilość starożytnych artefaktów i ksiąg.
avatar
kastyl

Liczba postów : 22
Join date : 02/03/2014

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Pisanie by Szyszak on Nie Lut 04, 2018 7:50 pm

- Pardon, wziąłem Cię za zwykłego golema. Ja jestem Żak. Po prostu Żak. - ukłonił się półgolemicy.

- Jak se chcesz - odparł niezrażony i niewzruszony do dziadka, wzruszając ramionami, po czym przykucnął przy wozie, rozwinął śpiwór i opatulił się nim z zamiarem ucięcia sobie komara.
- To Wy się bawcie a ja się chwilę zdrzemnę.
Co prawda nie potrafił spać; jedyna forma snu jaka była dla niego dostępna, była 5-10 sekundowa i wiązała się z rozwaleniem czegoś dokoła. Ale lubił te symulacje snu. Nawet jeśli rejestrował wszystko co się dzieje dookoła i w rzeczywistości nie spał, to zawsze było przyjemnie sobie poleżeć.
avatar
Szyszak

Liczba postów : 107
Join date : 06/04/2014

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Pisanie by Wojtek on Pon Lut 05, 2018 3:17 pm

Malagor uderzył kopytem w podłoże i burknął coś ze złą intencją. Golem? Wspaniale. Krasnolud? Wybornie. Ime szybciej się dostaną na powierzchnie tym lepiej i to nie podlega wątpliwości. Gor nie był z tych co trwonią czas, sam więc podszedł do wozu, złapał za drążki i uniósł go, podjeżdżając bliżej drzwi.

- Otwieraj te drzwi Ogniooki! Nie mam zamiaru spędzać więcej czasu w tej zatęchłej dziurze... Wydał też długi, rykliwy dźwięk z przesłaniem do psów "Tylko jej nie znaczcie", ze wskazaniem na Lei.
avatar
Wojtek

Liczba postów : 39
Join date : 31/01/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Pisanie by Szyszak on Pon Lut 05, 2018 5:00 pm

- Przypominam że trzeba się jeszcze przekopać przez zawalone przejście, Malagorze, więc chwilę jeszcze w tej dziurze posiedzisz - zarzucił spod śpiwora - ciąganie tego wozu w tym momencie nic Ci nie da. A Kadmun chciał zjeść.
avatar
Szyszak

Liczba postów : 107
Join date : 06/04/2014

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Pisanie by Xelacient on Pon Lut 05, 2018 5:31 pm

- Malagor weź zluzuj - odparł spokojnie Kadmun po czym ciągnął, nie przejmując się tym, że Żak go uprzedził - obaj wiemy, że za tymi drzwiami jest zwalisko ziemii i kamieni przez które trzeba się przekopać, ja już się tym zajmę. Ryję w skale dłużej niż ty żyjesz - dodał jakby jakby był to argument kończący dyskusję - lepiej usiądźmy, zjedzmy i się napijmy i ustalmy jakiś plan. Skoro i tak jesteśmy skazani na siebie to lepiej jakoś podzielmy się rolami przed wyjściem na powierzchnię - dodał brodacz wyciągając swój chleb i mięso - ktoś chce? Moja żona mi je przygotowała zanim mnie tutaj wysłali! - dodał na koniec.

Ogniookiemu nie spieszyło się na powierzchnię, próbował tego nie okazywać, ale im dłużej o tym myślał tym bardziej się bał. Bał się, ale nie potworów... potwory mógł sobie wyobrazić, ale nie mógł wyobrazić sobie niczym nie ograniczonej przestrzeni w której przemieszcza się wielki świecący obiekt. Dlatego przed kopaniem miał w planach dla aminiuszu trochę wypić i wypalić fajkę.
avatar
Xelacient

Liczba postów : 43
Join date : 25/11/2017

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Pisanie by Szyszak on Pon Lut 05, 2018 5:59 pm

- Ja piętkę - zgłosił się z miejsca po kawałek chleba, turlając się w śpiworze do Kadmuna i wyciągając do niego dłoń gdy już się pod nim znalazł.

- Nie bardzo wyobrażam sobie do czego mógłbym być przydatny, szczerze mówiąc. Całe życie spędziłem na unikaniu fizycznej pracy... choć mogę stać na warcie. Zawsze. Mam taką przypadłość od urodzenia, że nigdy nie śpię; choć oczom muszę czasem dać odpocząć, tak jak teraz. No, i mogę od czasu do czasu rozwalić coś lub kogoś, choć nie lubię przemocy bo nigdy nie chce mi się potem prać ubrań z krwi i flaków. Choć na Skorupie to pewnie i tak będzie bez znaczenia... - skwitował ziewnięciem.
avatar
Szyszak

Liczba postów : 107
Join date : 06/04/2014

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Pisanie by kastyl on Pon Lut 05, 2018 9:59 pm

- O, i ja poproszę kawałek chleba. - Lei zgłosiła się tuż po Żaku.

- Malgor, spokojnie, Nie ma co się pchać na hurra na powierzchnię. Nikt tak naprawdę nie wie, co nas tam czeka. A jak słusznie zauważył Kadmun, musimy się jakoś zorganizować. Poza imionami, nic o sobie nie wiemy. - Lei zjadła kawałek chleba i wyciągnęła z plecaka mały kawałek metalu. - Moja zdolność to magnetokineza. Ogółem jestem w stanie wpływać na metale, które mogą być przyciągane przez magnes. Kawałek metalu zaczął lewitować dookoła głowy dziewczyny. - Również mogę nadać ładunek magnetyczny na jakiś przedmiot, żeby ten zachowywał się jak magnes. Jakikolwiek to by nie był. - Wyrzuciła kawałek metalu w stronę drewnianej skrzyni, ten wpierw odbił się od jej powierzchni, następnie przywarł do niej na chwilę. - Niestety, mój zasięg jest bardzo ograniczony, chyba że użyję metalu jako przekaźnika. No i nie trwa długo. Metal spadł na ziemie kilka chwil później, Lei podeszła do niego, podniosła i zjadła.
- A także potrafię gryźć metal. No i w sytuacjach awaryjnych, mogę stopić jakiś metal swoim darem. Ale to trwa i strrrasznie męczy. -

Dziewczyna usiadła na jednej ze skrzyń. - A poza moim darem, potrafię trochę gotować, całkiem nieźle strzelam z łuku,
a wcześniej zarabiałam jako kowal i hutnik, także jak już się osiedlimy i będziemy mieli zasób metalu, mogę coś zrobić.
avatar
kastyl

Liczba postów : 22
Join date : 02/03/2014

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Pisanie by Wojtek on Pon Lut 05, 2018 10:14 pm

Przedstawianie się rodem z przedszkola było dla Malagora niezwykle żenujące jednak stwierdził, że zdolność adaptacji do towarzystwa i praca zespołowa też jest swoistym wyzwaniem. Wypuścił parę z nozdrzy i postawił wóz.

- Nie prędko wam na górę, co? Ryknął by przywołać psy do nogi. Nie posiadam żadnych efektownych mocy. Dobrze znam się na zwierzętach. Lubią mnie i dobrze się dogadujemy, tylko to. Wiem jak do nich dotrzeć... Także gdzie je znaleźć oraz jak na nie polować i oprawić... Spojrzał na Lei, której umiejętności brzmiały dosyć imponująco. Nie jestem herosem... Jestem byłym pasterzem... Zaczął głaskać Qantagę. Spróbuję zadbać byśmy nie pomarli z głodu jak skończą się zapasy... Podniósł łeb. No i w drużynie mamy też Qantagę i Vorazuna. Wyglądały prawie identycznie więc nie było potrzeby by ktokolwiek wiedział który jest który...
avatar
Wojtek

Liczba postów : 39
Join date : 31/01/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Pisanie by Xelacient on Wto Lut 06, 2018 4:54 pm

Kurdupel usiadł na jakimś kamieniu, odrywał kawałki chleba, dawał chętnym, a nawet dokładał od siebie po kawałku mięsa. Uważnie słuchał i powtrzymywał się od złośliwych komentarzy, był zarozumiałym starym dziadem, ale wielokrotnie w swojej "karierze" musiał dogadywać z jakimiś przychlastami w celu odwalenia normy. Tym razem po prostu siedział z większymi przychlastami niż zwywkle, ale i norma do odwalenia była większy niż zwykle.

- Ja zaś po prostu jestem górnikiem, całe swoje życie spędziłem na ryciu w skale, do tego umiem robić różne rzeczy z drutu. Na przykład pułapki na szczury - odparł prosto przeżuwając kawałek chleba, po czym westchnął i dodał - no i potrafię za pomocą myśli podpalić pochodnię albo fajkę. Długi czas się z tym ukrywałem, ale w końcu się wydało... aresztowali mnie i postanowili wykopać na Skorupę - dodał wzruszając ramionami - przyjemniej dali mi trochę wyposażenia na tą wyprawę - dodał na koniec wyciągając swoją szklaną butelkę spiritusu, po czym upił z niej łyka.

- Ktoś też chce sobie golnąć? - zapytał przecierając sobie usta rękawem.
avatar
Xelacient

Liczba postów : 43
Join date : 25/11/2017

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Pisanie by Szyszak on Sro Lut 07, 2018 7:17 pm

- Niet. Alkohol i wieczny brak snu raczej nie idą ze sobą w parze. Po kieliszku już jestem najebany jak żul i kac mnie trzyma tydzień.

- Hrm. Czyli Kadmuna i Lei wykopali za posiadanie Daru, Malagora kij wie za co, a ja po prostu przegrałem swoją wolność w hazardzie. Cóż za cudowna drużyna. Może lepiej i tak, bo jakby się Slannowie dowiedzieli o moim darze to by raczej nie ryzykowali i na miejscu ukatrupili zamiast trudzić się z wyrzucaniem na Skorupę.
A, dziadek
- zwrócił się do Kadmuna - co Ty se myślisz mnie średnio obchodzi, ja i tak zamierzam wykopać przejście, bo dawno już nie miałem okazji czegoś tak po prostu rozwalić bez żadnych konsekwencji.
Ten sucholec wyglądał jakby mówił poważnie.
avatar
Szyszak

Liczba postów : 107
Join date : 06/04/2014

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Pisanie by Wojtek on Nie Lut 11, 2018 11:38 am

Malagor podszedł do drzwi i położył na nich rękę.

- Miło, że już coś o sobie wiemy... Czy możemy już? Czekał aż drużynowy krasnolud przełknie ostatnie kęsy posiłku i otworzy wreszcie te drzwi.
avatar
Wojtek

Liczba postów : 39
Join date : 31/01/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Pisanie by Xelacient on Pon Lut 12, 2018 2:05 pm

Kadmun z początku nic nie odpowiedział. Oczywiście dla niego żak gadał od rzeczy, ale zamiast się z niego naigrywać stwierdził, że będzie milczał tak długo, aż ten się zmiesza. Zresztą i tak miał zajęte usta, więc tylko żuł chleb z politowaniem patrząc na młodego.

Jednak ten wykazał się charakterem i nie wycofał się ze swojej deklaracji, za to zwierzoczłek zaczął się niecierpliwić. Wobec tego Kadmun uznał, że nie ma co już przeciągać.

- No dobra Młody, skoro się tak uparłeś to masz ten klucz - rzekł wyciągając przedmiot i rzucając go żakowi - choć tak szczerze mówiąc to wątpię czy dasz je radę otworzyć, a o tym zawalisku nie wspominając!
avatar
Xelacient

Liczba postów : 43
Join date : 25/11/2017

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Pisanie by Szyszak on Pon Lut 12, 2018 4:54 pm

- (no kurwa w końcu;) Nie lubię się powtarzać więc nie będę - odparsknął; w końcu każdego by wkurwiło takie chamskie rzucenie klucza jak szmaty psu.


Wygrzebał się ze śpiwora, wstał, zarzucił go sobie na ramię i przeszedł te 5 metrów by znowu zarzucić śpiwór obok drzwi, przy ścianie. Otworzył zamek, otworzył drzwi, i...
... w pizdu tego było. Nie byle jakie zawalisko, chyba z tonę dynamitu wydupcyli. Dobra, pora pobawić się Standem.

Ku zdziwieniu wszystkich, zamiast pójść po kilof, ten ułożył się znowu w śpiworze pod samym zawaliskiem. Jeśli ktoś w czasie jego układania się i znajdywania wygodnej do leżenia pozycji podnosił larum i sprzeciw, to Żak go zwyczajnie olał.

I zaraz potem rozpętało się piekło. Zaledwie dwusekundowe, ale jednak piekło. Zupełnie nagle, znikąd, całe zawalisko, skały, kamienie i kamyki były dosłownie zalewane gradem uderzeniem o sile prasy hydraulicznej z prędkością ckm-u. Sam Żak został zalany deszczem małych odprysków i pyłu jaki wzniósł swoim Standem, ale był zbyt zajęty byciem nieprzytomnym by to zauważyć. Zresztą, przewidział to i porządnie się opatulił śpiworem, nos wystawiając niemal na podłoże.

Potem jakieś 10 sekund przerwy, stęknięcie, ziewnięcie, skulenie się w kłębek, przeturlanie się przez wykopane 2 metry i powtórzenie akcji.
avatar
Szyszak

Liczba postów : 107
Join date : 06/04/2014

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Pisanie by Faust on Wto Lut 13, 2018 7:42 am

Drzwi był ciężkie, ale wykonane z doskonałych materiałów. Zawiasy, nawet jeśli dawno nie odwiedzane, nie były pokryte rdzą i stosunkowo łatwo prowadziły. Żak trochę się trudził z nimi, ale raczej było to czasochłonne niż trudne.

W końcu znalazł się przed zawaliskiem. Faktycznie, na zrobienie tej pieczęci poszło sporo dynamitu. Jednak co to dla Żaka.

Uderzenia Standu były bardzo widowiskowe dla pozostałych. Ziemia, kamienie, piach, gruz, żwir. Wszystko rozpryskiwało się dookoła jak prysznic marzeń ziemnego czerwia. Psy ujadały zdenerwowane, ale zwierzoludź dotknięciem swojej dłoni przywołał je do siebie i uspokoił.

Po około pięciu minutach (bo Żak musiał za każdym razem się przeciągać i ziewać, od tak dla zasady), Stand przebił się przez ostatni, dziesiąty metr plomby.

Nastąpiło gwałtowne wyrównanie ciśnień. Wiatr porwał Żaka na zewnątrz. Powietrze uciekało z wnętrza jaskiń do zewnętrznego świata porywając kurz, odłamki, Żaka oraz gasząc pochodnie.

Wszyscy wyszli na zewnątrz. Nie było co się czaić. Jeśli powietrze było trujące, to i tak już po nich.

Na zewnątrz znaleźli bezwładnego Żaka przysypanego kurzem.

Zewnętrzny Świat. Z pewnością nie jest on sielanką jak sobie było to wyobrażane. Niebo było całkowicie zachmurzone jasnożółtymi chmurami, które rozprowadzały światło, więc było jasno jak w dzień. Jednak niemożliwe było ustalenie pozycji słońca. Powietrze było ciepłe i wilgotne, jednak nie wiadomo, skąd było ciepło, jak słońce za chmurami było. No to pora przyjrzeć się okolicy. I można by wiele opowiadać, ale postaramy się być zwięźli. Za plecami podróżnicy mieli góry, lub nawet pas górski. Prawie pionową skarpę jakiegoś wzgórza wysokiego na 10 metrów, w którym znajdowała się teraz nieelegancka dziura do podziemi. Przed nimi znajdował się las. W sumie nawet byli w środku gęstego lasu. I to jakiego. Niektóre drzewa były zastąpione ogromnymi grzybami o wielkich kapeluszach zasłaniających niebo. Inne były zastąpione jakimiś organicznymi tworami wystającymi z ziemi, które przypominały segmentowane odnóża owadów, albo pokryte wrzodami palce bez paznokci. W ogóle to niewiele było tych drzew, a jak były to były bezlistne, albo pokryte jakąś wielokolorową, organiczną biomasą, jakby były obrzygane, tylko czymś żywym i pulsującym, pompującym przez siebie różne soki. Niewiele było drzew normalnych, ale gdzieniegdzie rosły w małych grupkach. Ziemia była czarna, pokryta jakimś osadem. Gdzieniegdzie wyrastały z niej suchorośla, grzyby, purchawki, jakieś organiczne cuda, koralowce, stalagmity (pod gołym niebem!) i inne wynalazki. Czasami ziemia w całości była pokryta jakąś organiczną biomasą, ale maksymalnie na dwa metry kwadratowe. W większości jednak ziemia wyglądała na wypaloną z dodatkami. Jak spalone ciasto z zakalcem z bakaliami, które akurat się nie spaliły. Aż się człowiek głodny robi. Zjadłby takie orzechu czy coś, a nie ciągle grzyby i grzyby.

Z nieba nagle wypadł płonący na zielono meteoryt, który na chwile przebił całun chmur doprowadzając przez chwile promienie słońca (jasne jak błysk lusterka, którym jakiś pedał wpieniał Cię w szkole, świecąc Ci w nim oczy, odbijając światło lampy w nim), by po chwili upaść gdzieś daleko.

Żak oszacował, że jakieś 20 kilometrów od ich aktualnej pozycji.
Kadmun Ogniooki oszacował, że jakieś 25 kilometrów od ich aktualnej pozycji


Nowy Świat. Nowe możliwości. Kraina potencjału. Nowe choroby, dolegliwości, alergie i istoty, które zamierzają Cie zażreć.

A propo.

Nagle spomiędzy drzew wyskoczył ogromny zwierz.

Malagor Wielorogi doszedł do wniosku, że zwierza zwabił hałas Standa



Ogromny bydle. Nigdy czegoś takiego nikt nie widział. W końcu od pokoleń żyli pod ziemią, a tam głównie owce, ewentualnie krowy i bydło. W sumie to coś przypominało świnie. Tylko wielką jak 4 krowy w rzędzie i trzy jedna na drugiej. No i miała przeogromne kły.

Zwierzę obróciło się w stronę drużyny i zaryczało z dominacją w ich stronę pokazując zęby wszystkożercy. Czyli może z łatwością przegryźć sobie takiego krasnoluda czy zwierzoczłeka. Psy zaskomlały i uciekły do jaskini chowając się.

Jednak ryk bestii nie obył się bez odpowiedzi. Rozległ się ryk i z pomiędzy drzew wyskoczył kolejny potwór.



Drapieżnik. Świnia straciła zainteresowanie robactwem, musiała bronić się przed nowym niebezpieczeństwem. Nowy potwór był podobnych rozmiarów, więc walka będzie wyrównana. Obie bestie zaryczały na siebie próbując zastraszyć lub zdominować obcego. Żaden nie uległ, więc nadeszła walka. Dzika świnia, od teraz dla ułatwienia nazywana dzikiem, zaszarżowała taranując wroga swoimi kłami. Druga bestia zawyła, więc dla ułatwienia będzie nazwana wilkiem, lecz nawet będą przeryta po brzuchu kłem nie poddała się i zacisnęła kły na szyi dzika, po czym rozrywała mięso na karu swoimi olbrzymimi pazurami na łapach. Potworny dzik szarżował, aż przybił wilka do drzewa swoim kłem. Wilk w szale nie poddawał się i po chwili po prostu przerył się przez kark bestii. Dzik padł martwy, a jego olbrzymia głowa potoczyła się na bok. Wilk upadł na łapy. Kieł wcześniej odłamał się od czaszki dzika i wystawał końcówką z wilka. Bestia wyciągnęła go swoim pyskiem. Zawarczała ostrzegawczo na drużynę z podziemi, po czym chwyciła w zęby bezgłowe ciało dzika i pociągnęło wgłąb lasu zostawiając za sobą ślad niebieskiej krwi. A właśnie. Obie bestie krwawił na niebiesko.

I po walce. Został olbrzymi łeb dzika z jednym kłem, obok leżał pojedynczy, odłamany kieł, a gdzieś wgłąb lasu prowadził ślad z niebieskiej krwi.
avatar
Faust

Liczba postów : 100
Join date : 17/05/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Pisanie by Xelacient on Pią Lut 16, 2018 8:19 pm

Gdy rozległ się hałas związany z użyciem Daru przez żaka Kadmun zrozumiał swój błąd, wysłali go na Skorupę za długi hazardowe? Ha! Dobre Sobie, przecież oczywistym było, że został podobnie jak kurdupel wysłany na powierzchnię bo podobnie jak on miał dar! Przynajmniej takie było rozumowanie brodacza.

To odkrycie nieco poprawiło nastrój brodacza, mimo pozorów ich drużyna zdawała się być silniejsza niż zdradzały pozory. Dobry nastrój mu się utrzymał nawet po wyjściu na powierzchnię. Sklepienie z chmur było odległe, ale i tak zapewniało pewien komfort psychiczny. Stanowił namiastkę sklepienia podziemnej jamy. Nawet ten dziwny las przez te swoje stalagminty przypominał nieco jaskninię.

Jednak dobry nastrój i milcząca nadzieją szybko minęła gdy pojawiła się olbrzymia bestia, a po niej następna. Na szczęście te zaczęły walczyć między sobą, zaś zwycięzca zostawił ich w spokoju. Niestety złowróżbna świadomość istnienia stworów tej wielkości została wraz z nimi. Kadmun po zakończeniu walki potworów od razu otworzył flaszkę i pociągnął z niej solidny łyk. Palące odczucie nieco stłumiło strach.

- No dobra, nie ma co stać, trzeba działać. Nie znam się na potworach, ale tak na mój górniczy rozum się zdaje, że ta wyjąca bestia będzie się  powoli wykrwawiać, do tego za niedługo będzie zeerż to co upolowała... zatem będzie osłabiona przez utratę krwi oraz objedzenie się... wtedy będzie słabsza i wolniejsza niz zwykle, dzięki czemu będziemy mieli większe szanse ją zabić... bo jeśli ją zostawimy to następym razem może przyjść po nas... a jak Pan myśli Panie Malagor? W końcu to Pan jest ekspertem od potworów, co nie?

- Jeśli jednak nie chcecie walki już teraz to mogę spróbować wykopać nam jakąś bezpieczną norę, do której tak wielkie zwierzęta nie wejdą - dodał po chwili.


EDIT: FAUST

Malagor wiedział, że bestia nie wróci do nich. Była zbyt ranna, a jej rana nie zasklepiała się szybko jak u troli. Będzie długo lizać rany, a po tym czasie ślady walki i trop znikną. Jednak faktycznie jest osłabiona, więc jeśli chcą ją zabić, to muszą wyruszyć teraz wszyscy, albo tylko myśliwy.
avatar
Xelacient

Liczba postów : 43
Join date : 25/11/2017

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Pisanie by kastyl on Sob Lut 17, 2018 11:49 pm

Zaraz po wyjściu Lei w podekscytowaniu zaczęła przyglądać się otoczeniu. Miała ochotę sprawdzić, wypróbować oraz zbadać wszystko dookoła, na ile pozwalała jej wiedza oraz sprzęt, a raczej brak sprzętu. Początkowo nawet nie zauważyła takich niedogodności jak bark sklepienia czy ścian, a jej oczy szybko przystosowały się do tak jasnego światła. Dopiero po chwili dotarło do niej, czego jej brakuje. Choć słyszała starożytne opowieści o powłoce, że sklepienie jest tak wysoko, że niemal go nie widać a w nocy rozświetlone jest tysiącami świateł, uważała je za przesadzone. Poczuła pewien niepokój. Jak mała część sklepienia spadłaby na nią pod ziemią, to dużo by raczej nie zrobiła, ale jak coś spadnie z TAKIEJ wysokości, to byłby problem.

I jak na zawołanie, w oddali kawałek tego dziwnego sklepienia odłamał się i zaczął spadać. Wyglądał jak ogromna kula ognia. Choć po chwili odrzuciła od siebie te myśli. Przecież według opowieści i zachowanych resztek książek, nie było czegoś takiego jak sklepienie na powłoce. Ale ta kula ognia dalej nie dawała jej spokoju, skąd się wzięła?

Te rozmyślania przerwało jej pojawienie się świni. A potem czegoś wyjącego. A potem walka tych cosiów. Przez to wszystko nawet uśmiech jej zbladł trochę.

- Ok. Jaka jest kara za olanie misji? Aha, Recykl. - W jej przypadku recykl nie miałby szans się udać, musieli by dłutem z niej organy wykrajać, a i komu potem by to dali? Ale przetopić by mogli, a to nie jest miłą wizją. - No to pięknie nam się trafiło, wspaniały komitet powitalny. - Kobieta próbowała zażartować, ale jej głos wybitnie nie chciał współpracować i nadać pożądanego tonu. - Przynajmniej wiemy, co nas czeka. Byłoby strasznie słabo, gdyby coś takiego znalazło nas w nocy, jeśli byśmy się nie przygotowali odpowiednio. -

- Kadmunie, zwierzęta nie są moja specjalnością ale niewątpliwie jeśli był jeden taki piesek, to będzie i drugi, zabicie jednego, nawet osłabionego, to chyba zbyt duże ryzyko jak dla naszej grupy. A co jeśli zatargał zwierzynę do rodziny, lub, co gorsza, stada?

Lei zaczęła iść w stronę rogu i głowy, skrupulatnie omijając wszelakie organiczne narośla na ziemi. Za pomocą swojego daru uniosła kilka małych odłamków żelaza i poruszał nimi dookoła siebie, gotowa cisnąć nimi w razie jakiegokolwiek niebezpieczeństwa. Wyciągnęła tez łuk i nałożyła strzałę na cięciwę. Lepiej być ostrożnym.
Gdy znalazła się obok jakiejś purchawki, czy innego organicznego czegoś, cisnęła w to jednym z kawałków żelaza, ot, żeby zobaczyć co się stanie. Uważała też, żeby wiatr nie wiał w jej stronę w tym czasie.
Gdy dotarła do kła, zaczęła mu się przyglądać. Sprawdzała, jak ciężki jest, jak twardy. Nawet uderzyła niemal z całej swojej siły, żeby sprawdzić, czy uszkodzi go jakoś.

Po drodze, jak i podczas sprawdzania kła, szukała swoim darem jakiegoś metalu, czy czegoś, na co mogłaby zadziałać swoim darem. Im szybciej znajdzie potrzebne surowce, tym szybciej będą mogli zacząć się lepiej zbroić i obudowywać.

avatar
kastyl

Liczba postów : 22
Join date : 02/03/2014

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Pisanie by Wojtek on Nie Lut 18, 2018 11:47 am

Malagor wychodząc miał mieszane odczucia. Na pewno zbyt dużo nowych zapachów jak na sam początek i o ile on nie czuł się z tym komfortowo to psy były zachwycone. Z bólem, jego oczy dostroiły się do obecnego poziomu światła w chwilę, lecz zanim zdążył zarejestrować wszystkie elementy otoczenia, do gry weszły te piękne zwierzęta. Największym zaskoczeniem Malagora nie było to, że są wielkie, straszne i agresywne. Gorsze było to, że ich nie zrozumiał, jakby mówiły innym dialektem czy kij wie czym. Psy musiały przynajmniej trochę zrozumieć przekaz gdyż schroniły się momentalnie. Wszystko wydarzyło się tak szybko, że Wielorogi nie zdążył nawet zaklnąć. Gdy wszystko ucichło zaczęła się dyskusja i Malagor szybko musiał zareagować.

- Nie, panienko. Powiedział pełnym szacunku głosem. Zwierzęta nie są głupie. Gdyby było jakieś stado, żaden osobnik nie ponosiłby ryzyka polując samotnie. Mimo swojego wyglądu, schemat jego ataków wskazuje na samotnika więc nie spodziewam się byśmy mogli spotkać coś innego niż ranne zwierze i ewentualnie młode. Zrobił pauzę. Uważam, że te metry grubej skóry, dziesiątki kilogramów mięsa i ogromne kości bardzo by nam się teraz przydały... Wyszedł na przód uklęknął razem z psami nad miejscem gdzie zaczynała się krwawa ścieżka by dobrze podłapać zapach. Idziecie czy wolicie nie ryzykować? Spojrzał na Kadmun'a. Znał kilku krasnoludów a te nie boją się żadnego ryzyka, którego uniknięcie mogłoby kiedykolwiek przez kogokolwiek zostać nazwanym "tchórzostwem".
avatar
Wojtek

Liczba postów : 39
Join date : 31/01/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Pisanie by Szyszak on Nie Lut 18, 2018 1:34 pm

- Fajnie. I... jak chcesz go dobić? - popatrzył na Malagora jak na debila - I jak długo zajmie oprawianie tego wielkiego bydlaka. Nawet jak go dobijesz i poporcjujesz to w każdej chwili może przyjść kolejne wielkie bydlę i ci po prostu zabrać urobek razem z Tobą; założę się że takie świeże krwiste mięsko pachnie jak delicje na kilometr. Najpierw może zróbmy lub znajdźmy miejsce gdzie będziemy mogli schować się i nasze rzeczy i łupy. No chyba że ze tymczasową bazę przyjmiemy pomieszczenie za drzwiami którymi tu przyszliśmy. Nawet jeśli, to mamy jak i czym zakonserwować te tony mięsa? Albo i chociaż czym je przenieść? Ja tego nie będę targał.
avatar
Szyszak

Liczba postów : 107
Join date : 06/04/2014

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach