Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Go down

Re: Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Pisanie by Faust on Sob Mar 10, 2018 8:25 am

@ Xel

Kadmun pospiesznie wrócił do obozu. Rana już nie krwawiła. Wchodząc do obozu, był świadkiem osobliwego i przerażającego widowiska.

@ Wszyscy

Z jaskini wyszedł ogromny nieumarły ubrany w złoto. Miał przy sobie olbrzymi miecz o kompletnie nieznanym kształcie. Za sobą ciągnął ciężki, zdobiony, kamienny sarkofag. Przerażające widowisko.

Wszyscy stanęli jak wryci. Nikt nie wiedział co robić. Żak nie dawał po sobie poznać, ale aż go wmurowało w ziemię. Lei drżała delikatnie i zesztywniała jak kij. Nieumarły obojętnie rozglądał się lustrując otoczenie.

Lei zaczęła mierzyć w obcego z łuku. Żak ukrył się za wozem.

@ Woj

Malagor obejrzał okolicę zauważając, że w pobliżu bulgotało jakieś mętne źródło. I parowało ono, więc musiało być gorącym źródłem. Wokół niego rozrastała się bogata biomasa pełna wypustek, organów i różnych udziwnień. Od domu do tego źródła biegły jakby ślady ciągnięcia czegoś po ziemi jak również w tym śladzie gnieździł się jakiś koraniczny, żyjący kożuch.

Po okolicy rozsiane było bardzo dużo różnych insektów, robaków i grzybów. Ciekawe było to, że znajdował się na polanie, czyli na utwardzonym, nie bagiennym gruncie. Nawet mógł dostrzec pieńki po drzewach i grzybach, które ktoś kiedy powycinał.

W pobliżu też znajdowało się sporo białych i żółtych kości o różnych długościach i kształtach.

Gdyby poddać to miejsce ciężkiej pracy, to można byłoby tutaj coś zbudować. Nawet jeden budynek już jest obecny (ten z klatki żebrowej jakieś potwora, gdzie przerwy zamurowano cegłami, nawet komin był).

W środku tego budynku było aż duszno od grzybowego zapachu. Wnętrze pełne było wszelakiej biomasy, grzybów, zgnilizny i padliny. Wszystko do wyrzucenia.
avatar
Faust

Liczba postów : 100
Join date : 17/05/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Pisanie by kastyl on Sob Mar 10, 2018 11:21 pm

Przez większość czasu, Lei nie miała za dużo do roboty. Nie chciała się oddalać od ogniska, ktoś musiał go przecież pilnować, gdy nikogo innego nie było. Żaka nie brała pod uwagę, bo ten momentalnie skulił się w swoim śpiworze i "spał", czy tam dawał odpocząć oczom, jak sam to nazwał.
Tak więc, jak wszyscy się porozchodzili, Lei zebrała kilka gałęzi i naostrzyła je. Następnie pokroiła mięso na taką samą ilość kawałków i nabiła je na gałęzie, ustawiając je nad ogniskiem. Jak ktoś będzie na tyle odważny, żeby zjeść to mięso i się nie pochoruje, to przynajmniej będą wiedzieć, czy jadalne.
Jako, że nie zabrało jej to wiele czasu, usiadła niedaleko ogniska i zaczęła przyglądać się swojej nowej zabawce, cały czas lewitującej niedaleko niej. Trzymała przy larwie kilka kawałków metalu, także nawet nie musiała za bardzo pilnować czasu, żeby utrzymywać namagnesowanie tej kreatury. Przy okazji sprawdzi, czy kreatura coś z żelazem zrobi. Może to coś przyswaja materiał nieorganiczny?
Obróciła zwierzątko tuż przed oczami kilka razy, zapamiętując jej budowę i zachowanie. Być może to coś było odpowiedzialne za to całe żyjące cholerstwo dookoła. W końcu jakoś to się musiało rozprzestrzeniać, a to, że sobie rośnie nie bardzo tłumaczyło te place czystej ziemi porozrzucane tu i tam.
Następnie Lei wybrała jeden z patyków z ogniska i przystawiła do larwy, żeby zobaczyć jak zareaguje na dużą temperaturę.
Ostatnim z kroków miało być rozcięcie larwy. Ot, żeby zobaczyć jak jest zbudowana. Jak golemka będzie chciała sprawdzić jak zachowuje się żyjąca larwa w innym niż naturalne otoczenie, lub jeśli wpadnie na potłuczony pomysł hodowli, może z łatwością znaleźć nową larwę.
Lei zaczynała przecinać larwę, gdy nagły huk rozproszył ją. Nerwowo ruszyła ramionami i z larwy zamiast obiektu badawczego została mała siekanka.

Kobieta wstała i rozejrzała się dookoła, próbując znaleźć skąd mógł dobiec hałas. Krótko po pierwszym huku, rozległ się drugi, znacznie bliżej. Z jaskini, z której niedawno wyszli.
- Co do cholery? Ktoś fajerwerki zostawił za nami? -
W tym momencie przypomniała sobie, że zostawili drzwi otwarte na oścież. Głupi krasnolud zapomniał zamknąć. Może to drzwi zamknęły się z hukiem? Albo ktoś za nami je zamknął? Nie będzie to wesoło wyglądało w naszym raporcie.
Poza tym, krasnal użył swojej broni. Cholera wie, jak zareagują ogromne zwierzęta. Mogą przełamać się i zacząć szukać i rozglądać się dookoła naszej jamy zwabione hałasem, albo uznać to za kolejny pretekst do niezbliżania się do nas.

Kilka minut później Kadmun wrócił ze swojego spaceru.Z daleka widać było, że jest coś nie tak. Nie szedł normalnie, a jedna jego ręka wyglądała, jakby na nią bardzo uważał. Gdy podszedł bliżej, można było zauważyć, że jego ubranie wcale nie jest brudne, tylko przesiąknięte krwią. Lai wstała już, żeby wygrzebać bandaże, ale coś własnie wyszło z wejścia do jaskiń. Cholerny nieumarły. Wystrojony jak gwardia honorowa na paradne przyjęcie, cały w złocie. Ale broń raczej nie sugerowała tego, że idzie on na przyjęcie. Sarkofag, który taszczył za sobą, też nie. Kobieta chwyciła za łuk i wymierzyła do stwora. Cholera wie, czy jej strzały przebiją się przez pancerz, lub czy cokolwiek zrobią, ale zawsze to warto spróbować. Zawsze to dziur narobi.
- Kim jesteś? czego chcesz? Przysłali Ciebie Slannowie? -
Lei wykrzyczała to do stwora, cały czas trzymając łuk skierowany w jego stronę. Jednocześnie zaczęła poruszać się w bok, do rannego Kadmuna, aby w razie ataku nieumarłego móc pomóc krasnoludowi.


Ostatnio zmieniony przez kastyl dnia Pon Mar 12, 2018 11:39 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
kastyl

Liczba postów : 22
Join date : 02/03/2014

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Pisanie by Wojtek on Nie Mar 11, 2018 11:49 am

~Malagor

Tyle wystarczyło. Trzeba będzie tutaj założyć obóz przynajmniej póki nie znajdą niczego lepszego. Czas wracać, z tego co było słychać pospiesznie. Malagor nie zastanawiał się dłużej, gwizdnął i pobiegł w kierunku z którego przybył.

~Khatep

Gdy blask światła przestał go już oślepiać zobaczył krzyczącą i mierzącą do niego kobietę. Zwyczajne zachowanie podrzędnej cywilizacji. Spotkał wielu takich... Może nie tak wyglądających ale bardzo podobnych. "Jam jest Wielki Król Pustyni Khatep Czarny!", wykrzyczał. W efekcie kłapnął kilka razy zębami i nic więcej. Ze zdziwienia aż sam przekręcił głowę niczym szczeniak patrzący na klamkę. Będąc jeszcze troszkę zamroczonym, skontrował to szybkim ale bardzo eleganckim ukłonem po czym wbił miecz w glebę i podniósł obie ręce w geście dobrych zamiarów. Widząc rannego krasnoluda, pokręcił tylko głową. Jak te kreatury zdołały przeżyć z tak kruchymi ciałami?
avatar
Wojtek

Liczba postów : 39
Join date : 31/01/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Pisanie by Xelacient on Nie Mar 11, 2018 1:22 pm

Kadmun nie przestraszył się nieumarłego, ale tylko dlatego, że był zamroczony przez ból i zmęczenie. Siedział przy ognisku i próbował złapać oddech. Dopiero gdy Lei wymierzyła z łuku, na co nieznajoma im postać zaczęła ruszać szczęką, po czym odłożyła swoją broń i uniósł ręce. Gest był raczej jednoznaczny.

- Spokojnie Lei, od odłożył broń to ty też możesz. Wyszedł z tej samej jaskinii co my to oczywiście, że przysłali go Slannowie. Musiał im nieźle podpaść skoro obłożyli go taką klątwą - dodał lustrując ciało nieumarłego - słyszałem różne historie, że Ci przeklęci czarnoksiężnicy jaszczurów obkładają skazańców klątwą przez, którą ich dusza nie może opuścić ciała... nawet po śmierci... teraz widzę, że to jednak prawda. Skoro umie unieść taki miecz to się nam przyda... nawet jeśli za bardzo gadać nie umie. - dodał brodacz na koniec po czym skrzywił się gdy ranna ręką dała o sobie znać.
avatar
Xelacient

Liczba postów : 43
Join date : 25/11/2017

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Pisanie by kastyl on Pon Mar 12, 2018 11:56 pm

Lei zdjęła strzałę z cięciwy, schowała ją i założyła łuk na plecy.
- Dobra, na twoją odpowiedzialność. Nigdy nie słyszałam o takiej klątwie, ale wątpię, żeby to była działka Slannów. Poinformowaliby nas. Chyba.
Poza tym wydaje mi się, że ten... ożywieniec jest całkiem niemy. Pięknie. Jako wartownik raczej nam się nie nada.

Kobieta ruszyła do wozu i wygrzebała bandaże.
- Za dużo bandaży nie mamy, będziemy mieć problem przez to. Choć zawsze możemy zrobić nowe z płatów bawełny. Na dłuższą perspektywę, trzeba będzie coś zaradzić. Pokaż mi tą rękę, pomogę ci założyć opatrunek. -
Lei zaczekała aż Kadmun podwinie rękawy lub zdejmie koszulę. Następnie przemyła ranę czystą wodą. Nie znała się za bardzo na medycynie, także nie wiedziała na ile poważne są obrażenia krasnoluda, ale zawsze można było się czegoś nauczyć. Jak zacznie gnić czy coś, to będzie wiedział na przyszłość. Następnie założyła opatrunek.

Dopiero po tym zwróciła się do przybysza.
- Wybacz za niemiłe przywitanie, w obecnych warunkach trzeba raczej uważać. Jestem Lei, to jest Kadmun, przywódca naszej wyprawy, a tamten w śpiworze - wskazała na leżącego już towarzysza - To Żak. Jest jeszcze z nami Malagor,
ale w tej chwili zwiedza okolicę.

Lei spojrzała na nieumarłego przez chwilę.
- Rozumiesz, co do ciebie mówię? Umiesz choć pisać? Fajnie by było poznać przynajmniej twoje imię.
avatar
kastyl

Liczba postów : 22
Join date : 02/03/2014

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Pisanie by Xelacient on Czw Mar 15, 2018 2:07 am

- A tam, żaden ze mnie przywódca! - zaprotestował Kadmun- po prostu jestem najstarszy i najmądrzejszy! - jednak następnie zamknął się i dał na spokojnie opatrzeć sobie rany. Dopilnował tylko, by z jego ręki Lei wyciągnęła kawałki drewna, do tego chlusnął sobie gorzałką na ranę. Zapiekło, ale dzięki temu było mniejsze ryzyko, że ugryzienie zacznie mu się paskudzić.

- Jakby co to znalazłem złoże węgla, może nam się przydać do przetopienia rudy - wtrącił w międzyczasie, zasadniczo nie robił nic oprócz pilnowania ognia i obserwowaniu nowego "towarzysza". Jego obecność przyjął nadzwyczaj spokojnie, ale to pewnie przez to, że tego jednego dnia ujrzał więcej niż przez ostatnie kilkanaście lat swojego życia.
avatar
Xelacient

Liczba postów : 43
Join date : 25/11/2017

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Pisanie by Faust on Czw Mar 15, 2018 9:30 am

Krótko będzie, ale będzie

Malagor wrócił do obozowiska. Zauważył Lei i Kadmuna próbujących rozmawiać z jakimś przerośniętym nieumarłym.

Lei i Kadmun spostrzegli Malagora dzięki hałasującym psom. Zauważyli też, że za Malagorem idzie jakaś parszywa, zmutowana bestia.

Rana Kadmuna zasklepiła się i została opatrzona i odkażona. Już go nie bolała.

Bandaże zostały zużyte ze wspólnego ekwipunku.

KP Kadmuna została zaktualizowana o Cechę rasową. Odpisano zużyty spirytus i tytoń


Khatep wyczuł jakąś pradawną moc za jego czasów zapieczętowaną gdzieś. Nie wiedział gdzie, ale wiedział, że musiał iść w kierunku, z którego przyszedł kransolud i zwierzoludź. Dodatkowo z zadowoleniem zauważył kolejny element z jego dawnych czasów. Sis kebab piekł się przy ognisku. Co prawda na drewnianych zamiast metalowych prętach, ale miło zobaczyć coś znanego.

Sekcja zwłok robaka wydobytego przez Lei pozwoliła obudzić zainteresowanie. Była ciekawa dalszych tajemnic ciała, fauny i flory. Również poprzednie próby z purchawkami pozwoliły jej na przynajmniej częściowe szacowanie właściwości okolicznej biomasy. Dodatkowo Lei byłą zadowolona z informacji o obecności węgla w okolicy. Dzięki jej umiejętnościom, będzie mogła wytworzyć stal.

Lei otrzymała umiejętność: Wiedza (biologia) - Uczeń

Żak, już opanowany dzięki przewadze liczebnej swojej drużyny nad nieznanym nieumarłym, spokojnie obserwował sytuację.

Mięso nabite na patyki upiekło się smakowicie nad ogniskiem dzięki umiejętnościom Lei. Aż ślinka ciekła. Nawet brak przypraw nie powinien przeszkadzać. Tylko Żak wiedział, z czego zostało zdobyte mięso. Najbardziej zainteresowany był Malagor. Jemu było obojętne, z czego jest to mięso. On i tak wszystko zje.





avatar
Faust

Liczba postów : 100
Join date : 17/05/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Pisanie by Wojtek on Nie Mar 18, 2018 4:26 pm

~Khatep

Nieumarły władca zignorował pytania, wstał, chwycił za miecz, kierując ostrze ku ziemi i podniósł wolną rękę. Wskazał nią kierunek z którego wyczuwał znajomą siłę i od razu zaczął tam iść. Gdy minął resztę machnął ręką by poszli za nim.

~Malagor

Zwierzoludź był zmęczony i zdziwiony. Otrzepał się z brudu i wręcz pokręcił głową ze zdenerwowania.

- Idzie ktoś z waszym nowym kolegą czy dalej będziecie pierdzieli w stołek? Spojrzał, każdemu w oczy. Znalazłem dobre miejsce na obóz, lepsze niż to. Szkielet idzie w tamtą stronę więc może chociaż Lei z nami pójdzie? Czekał na reakcje a jeśli jej nie było, poszedł sam z potwornym, nieagresywnym nieumarłym.
avatar
Wojtek

Liczba postów : 39
Join date : 31/01/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Pisanie by Szyszak on Wto Mar 20, 2018 5:24 pm

- Idę. Znudziło mi się tu - wstał, wrzucając kawałek mięska do buzi.
- Tak swoją drogą, mógłbyś chociaż zdradzić cokolwiek dotyczącego tego miejsca i dlaczego jest ono lepsze? - zarzucił zwierzoludziowi, równając krok z nieumarłym i obserwując truchlaka. Szedł obok niego, w jakimś półtorametrowym odstępie - może i było to dość głupie z perspektywy obserwatora by tak bezstrachliwie zbliżać się do chodzących zwłok, ale wolał mieć pewność, że będzie w stanie zareagować w razie gdyby temu nagle szajba odbiła. Poza tym, zaintrygowało go coś co nie potrzebuje mięśni do poruszania, a nie zaczynał z tym czymś rozmowy bo raczej nie miało to większego sensu.
avatar
Szyszak

Liczba postów : 107
Join date : 06/04/2014

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Pisanie by Faust on Pią Mar 23, 2018 4:57 pm

Ci co chcieli, odeszli spod jaskini do nowej lokalizacji. Nic się nie zmieniło od ich ostatniej wizyty.

Nieumarły wyczuwał nadal sygnał. Ciągnął się jeszcze dalej, wgłąb zarośniętych wyżyn bliżej gór.
avatar
Faust

Liczba postów : 100
Join date : 17/05/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Pisanie by kastyl on Sob Mar 24, 2018 2:05 pm

~Lei

Lei zjadła kawałek mięsa i zapakowała resztę na wóz. Nie chciała zostawiać Kadmuna samego przy ognisku z wozem, zwłaszcza że ten był ranny. Sam wozu by teraz pewnie nie pociągnął.
- Ej, poczekajcie, jak już tam idziemy, może zabierzemy ze sobą wóz, co? -
Zgasiła ognisko i zaczęła ciągnąć wóz razem za resztą kompanii.
- Kadmun, zanim do nas dołączysz, zamknij drzwi do podziemi. Lepiej, żeby nic nie weszło do środka przez nasza bramę, bo będziemy mieli przerąbane. -

~Veldar

Veldar szedł w stronę hałasu. Od przebudzenia jeszcze niczego takiego nie słyszał, było to dla niego zastanawiające. Co mogło być przyczyną takiego dźwięku? Nic naturalnego.
Po drodze mijał dziwne zwierzęta, jedne uciekały od miejsca, skąd dobiegł hałas, inne wręcz przeciwnie, ostrożnie patrzyły i to nasłuchiwały, to węszyły w okolicy. Veldar nie był zbytnim zagrożeniem dla nich, bezwonny, cicho poruszający się, z daleko od większości drapieżników. A jeśli coś okazywało nadmierne zainteresowanie, modyfikował pamięć tego stworzenia, aby nie pamiętało o nim. Wszakże czym jest pamięć, jeśli nie informacją?
W końcu Veldar doszedł do czegoś, co wyglądało jak szkielet jednej z istot, które dookoła się wałęsają. Ogromnej istoty. Gdy obszedł ją dookoła, zauważył grupkę dziwnych stworzeń. Kilka psów, jedno stworzenie wyglądające na chodzące na dwóch nogach zwierze, jakiś człowiek no i nieumarły twór. Poza czworonożnymi, każde z tych stworzeń przejawiało oznaki rozbudowanej inteligencji. Miła odmiana od prymitywnych stworzeń. Veldar lekko przekrzywił głowę w jedną stronę, jakby próbował przyjrzeć się istotom.
- Kim jesteście? Czy to wy wytworzyliście ten huk? To był jakiś sygnał? - Zapytał.
avatar
kastyl

Liczba postów : 22
Join date : 02/03/2014

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Pisanie by Szyszak on Nie Mar 25, 2018 8:52 am

~Żak

Otaksował dzieciaka wzrokiem. Drobny, nijaki, całkowicie pozbawiony jakiegokolwiek ekwipunku, o broni nie wspominając. To było zbyt podejrzane.
- Lei, przygotuj łuk; Malagor oszczepy, Kadmun w gotowości. Psy niech nasłuchują. To może być pułapka - powiedział tak jakby to był dla niego chleb powszedni.
- Powiedz mi raczej co mały, wątły dzieciak bez jakiegokolwiek ekwipunku czy w ogóle broni robi tu całkiem sam. Gdzie są Twoi ludzie? - mówił, podchodząc do przybysza. Hm, zdawał się być równie dobrze ukrywać emocje co Żak. Ciekawy przypadek. W każdym razie, Żak chciał podejść do niego na tyle blisko, by w przypadku gdyby faktycznie była to pułapka, mógł go wziąć na zakładnika. Zawsze to trochę lepsza pozycja przy przetargach.



~GG

Pospiesznie wybiegła na zewnątrz, wreszcie trafiając na skąpaną w słońcu Skorupę i aż upadła na kolana ze szczęścia. Boże jak dobrze, już się jej kończyła bateria... temperatura również wydawała się odpowiednia, cieplejsza nawet niż w Podziemiach.
Aż się położyła na plecy, ciesząc chwilą. Cieszyła się ona, jej samo-unoszące się, pełne chloroplastu włosy i wszystkie jej 41,523,003 zielone podjednostki.

Dopiero po chwili zauważyła ludzi w oddali. Normalnie by się ich raczej bała i podeszła nieśmiało, pamiętając ognie palące jej poprzedników, ale tym razem była zbyt szczęśliwa dzięki znalezieniu wyjścia, światła, i... ci ludzie przecież musieli być z Podziemi prawda? Jak dobrze że nadal tu byli! Z nimi będzie znacznie bezpieczniej niż być samą!
Niewiele więcej myśląc, cała w skowronkach podbiegła do zbiorowiska przy gaszonym ognisku.
- Cześć, cześć, cześć! Też jesteście z Podziemi, prawda? Jak to dobrze, że Was znalazłam! Już się bałam że będę tu całkiem sama, bo się zgubiłam po drodze i trochę czasu zajęło... a no tak, nie przedstawiłam się, jestem Green-Green, ale koledzy mówią mi GG! - dygnęła.
avatar
Szyszak

Liczba postów : 107
Join date : 06/04/2014

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Pisanie by Faust on Nie Mar 25, 2018 10:01 am

@ GREEN GREEN

Dziewczynka wypadła na zewnątrz. Powietrze! Ciepło! Słońce!

...

Słońce?

Nie poczuła błogiego uczucia cukrowego haju spowodowane pracą swoich wypełnionych chlorofilem komórek. Spojrzała w górę. Niebo było całkowicie zachmurzone żółtymi chmurami. Emanowały jakiś blask, tak że nie było ciemno, ale nie przepuszczały nawet promyczka słońca! Nie miała dostępu do Słońca!

Już czuła jak powoli więdnie w środku.

A cóż to?

Na wozie GG zauważyła worek z żarciem. Worek pełen rzepy!

Rzut na Wytrzymałość zdany. GG nie ulegnie bezmyślnemu głodowi i nie rzuci się na worek z rzepu. Przyszłe testy będą trudniejsze.
avatar
Faust

Liczba postów : 100
Join date : 17/05/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Pisanie by kastyl on Nie Mar 25, 2018 2:20 pm

~Lei

Lei napięła łuk i wycelowała w nowego przybysza. Gadanie zostawiła dla Żaka, jak już zaczął gadać, to może dalej gadać. Sama tez była ciekawa, co powie ten dzieciak.

~Veldar

Spojrzał się po reakcji obecnych. Nie spodziewał się takiej reakcji. Ale odpowiedział zgodnie z prawdą.
- Nie wiem. Obudziłem się niedawno, od tamtego czasu po prostu idę przed siebie. Nawet nie pamiętam za wiele skąd się tu wziąłem. Mam tylko małe przebłyski.
Veldar wyprostował rękę w bok tak, aby nie celować w ludzi. Momentalnie w jego ręku pojawił się energetyczny łuk.
- Nie jestem aż tak bezbronny, jak uważacie. Brak widocznej broni nie czyni mnie całkowicie bezbronnym. I jestem sam. - Rozproszył energię.
avatar
kastyl

Liczba postów : 22
Join date : 02/03/2014

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Pisanie by Xelacient on Nie Mar 25, 2018 9:50 pm

Kadmun z poćzątku ignorował wszystko co się działo wokół, po prostu gdy już jego ręką została opatrzona to zajął się swoja bronią. Kolejna bestia mogła się pojawić w każdej chwili, a w takiej sytuacji lepiej mieć broń gotową do wystrzału. Niestety, jej wyczyszczenie i ponowne nabicie zajmowało dłuższą chwilę. Umiejętność tą nabył stosunkowo niedawno, toteż jej wykonanie całkowicie pochłaniało jego uwagę. Zgodnie z jego przeczuciem zaraz nowe stworzenia pojawiły się w obozie, bestiami nie był, ale i tak wyglądały podejrzanie.

- Czy przysłali was Slaanowie?! - rzucił w końcu brodacz do Green-Green i dziwnego chłopca z jakimś dziwnym łukiem - i czego od nas chcecie?

Mimo wszystko na korzyść przybyszy przemawiało jedno, nie próbowali ich od razu zabić. Jak na standardy Skorupy to było naprawdę dobrze!
avatar
Xelacient

Liczba postów : 43
Join date : 25/11/2017

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Pisanie by kastyl on Nie Mar 25, 2018 11:56 pm

~Veldar

- Slannowie? Nie, pierwsze słyszę. Kim oni są? I czym są te podziemia?
Veldar przyjrzał się nowej postaci, która dopiero co wyszła z jaskini. W stosunku do niej nikt nie zachowywał podobnej ostrożności, jak do niego. Byli z tej samej rodziny? Czy może ci tajemniczy Slannowie są tu przyczyną braku zaufania do niego?
avatar
kastyl

Liczba postów : 22
Join date : 02/03/2014

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Pisanie by kastyl on Pią Mar 30, 2018 10:31 pm

Jako że nikt nic nie odpowiada, to dodam coś od siebie, coby impas przełamać.

~Lei

- Słuchajcie, nie ma sensu tak stać i nic nie robić. W każdej chwili może wyskoczyć jakieś ogromne gówno, chcące nas zjeść. Ruszajmy. -
Dziewczyna schowała łuk i podeszła do nowo przybyłego chłopaka.
- Wybacz nam brak zaufania, ale dopiero co wyszliśmy z podziemi a już byliśmy świadkami jak bardzo nieprzyjemny może być ten świat na powierzchni. - Lei położyła rękę na ramieniu Veldara. W tym momencie zalała ją fala wspomnień pochodząca od niego. Trwało to chwilę, ale w jej pamięci ukazało się wspomnienie tego, co wiedział Veldar.
- Co to było? - Spytała
- Moje wspomnienia. W zamian wyczytałem trochę twoich wspomnień. - Odparł Veldar.
Lei ruchem ręki pokazała reszcie, żeby nic nie robili.
- Mówi prawdę. Właśnie... widziałam cała jego drogą odkąd się... obudził. - Ciężko jej było znaleźć właściwe słowa. W ułamku sekundy w jej głowie ukazała się cała kilkugodzinna droga, jaką przebył chłopak. Musiała przez chwile pozbierać myśli.

Kiedy zebrała się w sobie, nieumarły ruszył przed siebie a Malagor ruszył za nim.
- Dobra, Ruszajmy się. Im dłużej tu zostajemy, tym gorzej dla nas. Niech ktoś mi pomoże pociągnąć wóz. - Lei spojrzała na pozostałych towarzyszy. Jedyni dwaj, którzy mogli jej teraz pomóc, pobiegli cholera wie gdzie. Kadmun był ranny, Żak to typowy suchoklates, jego stand, czy jak tam swój dar nazywa, nie pociągnie wozu, a GG jest młodą dziewczyną, co ma ręce chudsze od kija. Lei westchnęła i zaczęła sama ciągnąć wóz. Skierowała się w stronę, w którą poszedł nieumarły. Ponoć było tam lepsze miejsce na obozowisko, a on szedł w tamtym kierunku.
- Idziemy, musimy założyć ten obóz. Jak nas noc zastanie, to będzie niewesoło. Veldar, NIGDY więcej tego nie rób, chyba że będzie taka konieczność. A, i mógłbyś pójść za Malagorem i tym nieumarłym? Jesteś chyba jedynym, który może z nim się bez problemy porozumieć. Mała, chodź z nami, opowiedz coś o sobie. Lei nie wspomniała, że o Veldarze wiedział już ZBYT wiele. Na pytania swoich towarzyszy na temat nagłej zmiany zdania odnośnie Veldara, wyjaśniła im co widziała i czuła, podczas "wymiany"

~Veldar

Gdy Lei dotknęła go, Veldar przeczesał jej myśli w poszukiwaniu odpowiedzi na swoje wcześniejsze pytania. Jego umysłowi ukazały się podziemia, gdzie golemka spędziła całość jej życia, to, kim byli Slannowie, w jaki sposób się tu znalazła oraz to, dlaczego jego przybycie było dla nich aż tak alarmujące. Bali się go. Co to znaczy? Aha, był dla nich niewiadomą, przybył z poza ich środowiska, była możliwość, że mógłby ich zaatakować, lub być częścią większej grupy, która miałaby ich zaatakować i zabić. Lub obrabować. Aby całkowicie wyzbyła się tego strachu, pokazał jej cała swoją drogę, czyli od momentu kiedy się obudził.

Kiedy Lei zarekomendowała wyjście, chciał zapytać się, dlaczego ma więcej nie robić tego, co zrobił jej. Po chwili, oraz po jej wzroku który przypominał wzrok walczących ze sobą zwierząt, wywnioskował, że ich umysłu musza być za słabe, aby natychmiast przyswoić taką ilość informacji. To by wyjaśniało jej chwilową zadumę, po tym jak wymienili się informacjami.
Veldar ruszył za Malgorem oraz nieumarłym, jak sugerowała Lei.
avatar
kastyl

Liczba postów : 22
Join date : 02/03/2014

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Pisanie by Faust on Sob Mar 31, 2018 6:42 am

Wszyscy obecni udali się w swoją stronę. Wszyscy opuścili to miejsce udając się albo na polanę znalezioną przez Malagora, albo idąc za nieumarłym w nieznane.
avatar
Faust

Liczba postów : 100
Join date : 17/05/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wyjście na powierzchnie [temat startowy]

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach