Pan - Weratron

Szyszada :: CIV :: Faust

Go down

Pan - Weratron

Pisanie by Wojtek on Sob Kwi 07, 2018 2:03 pm

Dla 483 nastał właśnie nowy dzień. Słońce wstawało, z trudem przebijając się przez ciemne chmury i strugi deszczu. Był to jak naliczył, ósmy dzień opadów i mimo, że uprawy ryżu i mchów nie ucierpią na tym wcale, samym Bionikom było ciężko. Gleba była już przesiąknięta a błoto było wszechobecne. Wozy często się zakopywały, brud i wilgoć wdzierała się do Długiego domu a poziom rzeki podniósł się do poziomu grożącego wylewem co teraz nie wróżyło uprawom nic dobrego. Wszystkie te problemy nie tyle co martwiły 483 to zajmowały jego uwagę. Mimo, że większość Bioników jeszcze spała, on już myślał co by tu zrobić ze swoją wolną wolą. Nigdy nie zwracał na to uwagi ale góry na horyzcie, nagle wyrastające z porośniętych trawami i mchami, pomagały mu się skupić. Ich naturalna obecność pozytywnie wpływała na moc obliczeniową Pana.

Po imperium nie została żadna mapa. Opis:
Budowę miasta opisz wedle uznania. Na zachodzie, jakiś kilometr od miasta, znajdują się nie kończące się góry wraz z kamieniołomem. Miasto jest położone nad rzeką, która ciągnie się z zachodu na południowy wschód. Miasto leży na północnym brzegu. Reszta kierunków jest umiarkowanie płaska i porośnięta trawami i mchami.

[ uprawy obejmują ryż oraz mech, który zawiera dużo cukru i ma biały kolor, po wymyciu zjada sie go samego lub miele na masę cukrową o konsystencji pesto, obecnie uprawy zajmowały około 150 ha]
[ oczywiście wszystkie nazwy rzek, gór, miast i wszystkiego innego pojawią się jak je nazwiesz ]


Ostatnio zmieniony przez Wojtek dnia Czw Kwi 19, 2018 10:32 am, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Wojtek

Liczba postów : 39
Join date : 31/01/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pan - Weratron

Pisanie by Faust on Wto Kwi 10, 2018 9:05 am

Pan rozmyślał. Ostatnio robił to bardzo często. Było to dziwne uczucie. Nigdy tak nie rozmyślał. Zawsze miał rozkazy, zawsze je wykonywał, zawsze kontrolował. Takie było jego zadanie. Teraz też czuł echa tego rozkazu, lecz nie obezwładniającą potrzebę ich wykonania.

Każdy wokół niego był inny. Mieszanina różnych ras i gatunków. To, co łączyło ich wszystkich, to były wszczepy. Wiedział, że mu pomagały, ale też wiedział, że nie potrafi ich budować. Tak. To musi być cel. Musi opanować wszczepy.

Przeszedł się po okolicznych włościach i nadpisał skrypty wszczepów. wystarczył do tego tylko jego dotyk. Teraz każdy bionik posiadał dyrektywę ochrony wszczepów i odzyskania kontroli nad nimi, również nad ich degradacją.

Być może normalne istoty sprzeciwiłyby się takiemu traktowaniu, ale bionicy posiadali niezachmurzony zwierzęcymi instynktami umysł, dlatego dostrzegli mądrość tej dyrektywy i ją zachowali.

Jeden z kamieniarzy przyszedł do Pana i opowiedział, jak kiedyś widział Imperium kopiące w górach, by znaleźć kopaliny. Czasami się to udawało, ale wtedy populacja bioników była za mała, by oprócz wydobycia kamieni i rolnictwa mogła zając się projektem kopalń. Lecz teraz, gdy nie byli kierowani przez Imperium, sami mogli opanować tą technikę. Kamieniarz usłyszał kiedyś od jednego z Zarządu, że kopaliny sa niezbędne do wszczepu.

Postanowiono więc. Część bioników wytworzy narzędzia potrzebne i odzyska lub opracuje nowe techniki wydobywania kopalin z wnętrza gór.

Badanie technologii: Górnictwo

Nadmiar kamienia zbierany z kamieniołomu sprawiał kłopot Panowi. Imperium nie zabiera kamienia, więc trzeba było postanowić, co z nim zrobić. Rozmawiał z różnymi bionikami i pytał się ich, co sprawia im aktualnie największy kłopot. Największym kłopotem okazały się choroby, pasożyty i śmierć kobiet przy porodzie. Problem był faktycznie ogromny, lecz aktualnie Pan, ani żaden z innych bioników nie posiadał odpowiedzi. Kiedy pominięto tą sprawę i zajęto się mniejszymi kłopotami, zauważono, że obróbka ziaren byłą trudna. Mielenie na mąkę przy pomocy kamiennych, ręcznych moździerzy była pracą ciężką i bardzo czasochłonną. Uwolnienie ludzi od niej pozwoli skierować wysiłki w inne, bardziej potrzebne obszary. Tak więc postanowiono zbudować ogromne moździerze do mielenia ziarna. Rozmyślania były długie, gdyż nie można było po prostu zwiększyć obszarów ręcznego moździerza, gdyż nie istniał żaden bionik silny i wielki na tyle, by obsłużyć takie urządzenie.

W końcu jeden z bioników wpadł na pomysł wykorzystania rzeki i kamiennych płyt, których było od groma.


Budowanie budowli w mieście: Młyn Wodny

Dodatkowo Pan oświadczył, ze teraz bionicy, jeśli będą mieli taką ochotę i potrzebę, mogą korzystać z kamienia, by budować sobie własne domostwa z kamienia. W końcu kamienia mają nadmiar, a trzeba go spożytkować, by potem uzyskać miejsca na uprawy nowych pól.

Pan natomiast, gdy praca została oddelegowana, udał się do Dworku, by zbadać Palantir. Próbował zrozumieć jego działanie, dotknąć go.
avatar
Faust

Liczba postów : 100
Join date : 17/05/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pan - Weratron

Pisanie by Wojtek on Czw Kwi 12, 2018 6:34 am

3% szans na szaleństwo Bionika, Wynik rzutu 1k100, 23. Żaden Bionik nie oszalał

 Opracowanie narzędzi potrzebnych do drążenia góry nie było nawet potrzebne. Imperialni zostawili wszystko co tutaj przywieźli a więc i sprzęt do wkuwania się w ścianę kopalni celem badań i odwiertów. Wszystko było. W szopce w kamieniołomie poukładane były dziwnego kształtu kilofy, młotki, dłuta, łomy i dziwne wiertła, które nijak nie były w stanie wgryźć się w skałę. Pracowitym Bionikom nie trzeba mówić dwa razu to też wzięli się do roboty. Dzielnie pogłębiali tunel wgłąb góry i wszystko szło jak należy, choć nie wydobyto jeszcze nic ciekawego. Dodatkowo, po wdrążeniu się jeszcze głębiej, zawalił się nieduży odcinek tunelu, grzebiąc kilku górników. Bionicy nie pracujący jeszcze nigdzie zajęli się odkopywaniem narzędzi i zmarłych. Pan musiał coś wymyślić, tylko co?


 Nadmiar czegokolwiek zawsze rodził okazję do rozwoju. Bionicy nie mieli żadnego zmysłu estetycznego, także zaczęli stawiać swoje kamienne sześciokąty w nieładzie porozrzucane wokół długiego domu. W sumie to nawet nie wiedzieli po co budują te domy ale każdy chciał mieć coś własnego, choć nie wiedział zbytnio dlaczego? Dziełem architektury i braku kompromisu był natomiast młyn. Wielki, kamienny, prostokątny moloch, z dwoma kołami wodnymi, napędzającymi osiem kamieni młyńskich. Prawdziwa fabryka przemiałowa. Ryż tarł się na mąkę tak szybko i sprawnie, że sześć kamieni nie było ani razu wykorzystanych a i te dwa nie pracowały cały czas. Był to wspaniały pokaz możliwości i zwyczajnej epickości pozostawionych przez imperium Bioników. Aż strach pomyśleć, co by było gdyby polecono im wybudować "wielki" młyn zamiast zwykłego...


 Mimo początkowej niechęci i strachu przed Palantirem, Pan, przemógł się w końcu, po którymś wyładowaniu, żeby wejść do pomieszczenia i dotknąć kuli. Od razu, zobaczył w niej kilka okrągłych obrazów a jego ciało przeszył prąd. Nie było to jednak bolesne kopnięcie. Pan czuł się lepiej niż kiedykolwiek, mimo, że powoli, jak patrzył w kulę, jego ciało zaczęło parować. Obrazy przedstawiały kolejno: 


 Pokój zbudowany z przepięknie wyheblowanych desek oraz z baranich skór pokrywających podłogę. Gdy na niego patrzył, słychać było skrzeczenie wodnego ptactwa oraz zgiełk prac i niskich tonów. 


 Zabarwione na ognisty kolor bagno, gdzie co rusz, latały ogniste kule, "siedzące" na wyznaczonych miejscach.

 Bardzo ciemne miejsce, gdzie jedyne co zobaczył Pan, to przemykające w cieniu, duże, insektoidalne stworzenia, bez dwóch zdań, przerażające dla imperialnych.
avatar
Wojtek

Liczba postów : 39
Join date : 31/01/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pan - Weratron

Pisanie by Faust on Nie Kwi 15, 2018 7:13 pm

Obrazy w Palantirze fascynowały Pana. Były... cudowne. Coś takiego nie mogli stworzyć bionicy. Najbardziej interesował go pokój zbudowany z przepięknie wyheblowanych desek. Jakże to było różne od kamiennych płyt po prostu rzuconych na siebie. Kamienne płyty postawione pionowe były ścianami, na nie kamień położony poziomo dawał dach. Kamienie na ziemi robiły za łóżka, stoły i ławy. Nic specjalnego. Właściwie dopiero młyn był pierwszym przykładem zdolności bioników. Ale te deski, to skomplikowanie, ta konstrukcja. Po co robić całą ścianę z pojedynczej płyty, jak można było, jak te deski, podzielić na mniejsze i złączyć. Zaraz... Przecież już tak robią. Robią cegły. Czemu więc myślał o płytach?

Nie wiedział. Może to jedna z wad samoświadomości? Mniejsza, nieważne. Ważne, że trzeba skorzystać z tego. Nie zmarnuje wizji.

***

Wieść o śmierci górników bardzo go zasmuciła. Takie wypadki nie mogą się zdarzać. Polecił wtedy opracowanie nowych procedur drążenia chodników, stawiania rusztowań i budowania domów. Unormowana została procedura, która miała zapobiec przyszłym wypadkom. Powstaną lepsze domy, lepsze szyby, wydajniejsze zakłady.

Badanie technologii: Konstrukcja

Dzięki tej technologii sami będą mogli nawet stawiać mosty.

***

Dwór musiał też zostać użyty do konkretnego celu. Nie mógł być jedynie ozdobą. To przeczyło z dyrektywą wydajności.

Zmiana budynku Dworek - Palantir na Ratusz

W Ratuszu będzie oddelegowana administracja, którą do tej pory zajmowało się Imperium. Będą zbierać dane o wydobyciu, produkcji, a także prowadzić census oraz zarządzać rozbudową miasta, by drogi były drożne i by miasta miało cały czas możliwość rozwoju. Koniec z nieładem i nieporządkiem.

***

Teraz mniej przyjemne obowiązki. Śmierć górników była pierwszą śmiercią, która zdarzyła się po usamodzielnieniu się bioników. Było to trzeźwiące wydarzenie. Uświadamiało, że życie jest kruche. I Ci górnicy swoją śmiercią ukazali drogę przyszłym pokoleniom. Ich poświęcenie pozwoliło opracować nowe technologie i naprawić błędy. Dzięki temu nie będzie więcej śmierci. Trzeba ich uczcić. Ich ofiara nie pójdzie na marne. Ich potomkowie mogą być dumni, że ktoś z ich przodków przysłużył się wspólnemu dobru.

Wykorzystamy wszystkie nasze umiejętności i nadmiar surowca, który wydobywamy z kamieniołomów i kopalń, by uczcić ich pamięć. Uczcimy ją wykorzystując całą naszą wiedzę i umiejętności.

Budowanie budowli w mieście: Podziemne Katakumby
Budowanie budowli w mieście: Mauzoleum


***

Pan wyczerpany pracą oraz zarządzaniem postanowił odpocząć. Jego myśli znów popłynęły do szklanej kuli w Ratuszu. Udał się do niej.

Palantir. Przedmiot nieznany, ale jakże ciekawy. Na podeście znajdowała się metalowa plakietka z podpisem Weratron. Osobliwy napis. Cóż on mógł znaczyć. Czy to nazwa, tak jak słowo Pan było nazwą? Ładnie nawet brzmi. Wielu bioników podzieliło później zdanie Pana.

Zmiana nazwy miasta na: Weratron

Palantir był fascynujący. Ciekawy zaczął z nim eksperymentować.
avatar
Faust

Liczba postów : 100
Join date : 17/05/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pan - Weratron

Pisanie by Wojtek on Czw Kwi 19, 2018 1:11 pm

3% szans na szaleństwo Bionika, Wynik rzutu 1k100, 82. Żaden Bionik nie oszalał.

Po przemianowaniu Dworku i wprowadzeniu administracji, zaraz znalazło się kilku Bioników stworzonych wręcz do nudnej i monotonnej pracy. Rezydowali tam oni razem z Panem i spisywali wszystko co ważne. Przeliczali nawet zapasy Marmuru i Kamienia, chociaż było go tyle, że i tak nikt nie zdołałby go w żaden sposób spożytkować. 

Podpieranie korytarza, co jakiś czas, drewnianą ramą okazało się tym czego brakowało w kopalni. Bionicy nie znali pojęcia ograniczeń to też pracowali bez przerwy, mimo, że nie przynosiło to przez długi czas żadnych korzyści. Wielka już teraz hałda kamienia, piętrzyła się przy kopalni. Nie zmieniło to jednak faktu, że bionikom to nie przeszkadzało. Była to po prostu praca. Deszcz lał nieprzerwanie to i następny Bionik musiał odgarniać błoto spod wejścia. Tak wyglądały dni dla kopalni. Pan dostawał raporty o postępach a raczej o ich braku... Deszcz przestał wreszcie padać i nawet pojawiło się słońce, osuszając początkowo dachy. Wtedy też, Pan dostał raport z kopalni. W półmroku i deszczu nie było tego widać ale sterta wydobytego kamienia, gdzieniegdzie, zrobiła się niebieskawo-zielona. Nikt nie wiedział co to znaczy, jednak był to ewidentnie przełom w bezowocnym drążeniu góry.

Mauzoleum powstało jeszcze większe od młyna. Górowało nad wszystkimi budynkami, poza Ratuszem. Mimo swoich rozmiarów i umiejscowieniu niedaleko Ratusza i Długiego domu, budynek ten, nie był piękny. Był przerażający. Prosta, gładka konstrukcja, z ciemnego kamienia i zielonego marmuru. Bez ozdobników, bez finezji. Potężny moloch skrywał w sobie jedynie ciemność i wnętrza katakumb, które pod nim się znajdowały. Było to miejsce z pewnością budzące respekt innych ras i nacji, a nawet i samo imperium mogłoby uznać je za conajmniej ponure.
avatar
Wojtek

Liczba postów : 39
Join date : 31/01/2018

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Pan - Weratron

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


Szyszada :: CIV :: Faust

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach